Weekend był i sobie poszedł, ale do następnego na szczęście jeden dzień mniej niż zwykle :) Znów miałam okazję trochę podróżować i znów wydało się, że niezbyt często korzystam ze środka lokomocji jakim jest pociąg :) I stąd moje nieogarnięcie w tym temacie, kolejna wskazówka na przyszłość i kolejny punkt na liście:
W weekend i dni ustawowo wolne od pracy nie kupować normalnego biletu jadąc Kolejami Mazowieckimi!
Może i brzmi to śmiesznie, ale gdybym wiedziała o tym wcześniej zaoszczędziłabym kilka złotych na tej podróży ;) Bilet na przejazd zakupiłam w biletomacie (kasy były zamknięte niestety) stąd też nie miałam kogo zapytać czym jest bilet wycieczkowy i kiedy można z niego skorzystać. Po nazwie skojarzyło mi się raczej z jakimś biletem dla grup zorganizowanych jadących gdzieś tam pozwiedzać, czy coś w tym stylu... Okazuje się jednak, że to jest bilet, który obowiązuje po prostu na przejazdy weekendowo-świąteczne na trasie o długości max. 200km. I kosztuje zdecydowanie mniej, niż zwykły... No nic, za niewiedzę się płaci - przy następnej okazji będę już mądrzejsza ;)
I tak przy okazji opowieści "o przygodach z koleją" - ZAWSZE trzeba trzy razy sprawdzić, czy wybrane połączenie kolejowe nie ma po drodze jakiejś przesiadki! Tak, zdarzyło mi się tego nie zrobić, przegapić przesiadkę, wysiąść gdzieś na jakiejś ministacji w lesie (kiedy się zorientowałam, że to chyba już nie jedzie we właściwym kierunku) i zamiast kulturalnie pociągiem to stopem dojeżdżać do mojego celu podróży ;)
Długi weekend majowy oznacza dla mnie kolejny wyjazd - bardzo sympatyczny skądinąd - i mam nadzieję, że tym razem moje podróżowanie obędzie się bez żadnych niespodzianek ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz